Przede wszystkim liczyć, „Rzeczpospolita” 15.06.2004

By | 17 czerwca 2004

Przede wszystkim liczyć

Może się wydawać zaskakujące, że najbardziej rozbudowane analizy polityki karnej tworzą obecnie ekonomiści. Nurt tzw. ekonomicznego podejścia do prawa zdobył dużą popularność w pragmatycznych krajach anglosaskich, jednak ciągle jest stosunkowo mało znany w Polsce.

Przy projektowaniu właściwej polityki karnej należy wykorzystać wszystkie dostępne możliwości, jakie oferuje współczesna nauka. Apel o racjonalną politykę karną (artykuł „Zbyt często i zbyt długo” w „Rz” z 5 – 6 czerwca) jest więc ze wszech miar słuszny. Przestępczość w tak silny sposób oddziałuje na życie społeczne, że prowadzenie w tym zakresie polityki nieracjonalnej (inaczej mówiąc, przypadkowej) oznacza kolosalne straty dla społeczeństwa.

Po co karać

Jeżeli mówimy o racjonalności polityki karnej, to przede wszystkim musimy odpowiedzieć na pytanie o cel: po co w ogóle karać? Nie jest to – wbrew pozorom – pytanie banalne. W dyskusjach na temat polityki karnej często pojawiają się postulaty, że kara powinna mieć cechy symboliczne czy nawet magiczne. Ma ona więc być wyrazem społecznej nagany, naznaczeniem społecznym, aktem potępienia (lub przeciwnie, podkreślenia podmiotowości sprawcy i możliwością ponownego pojednania). Wszystkie te postulaty, niezależnie od tego, jak dalece opisują rzeczywiste cechy kary, zupełnie abstrahują od efektów, jakie kara ma przynieść.

Tymczasem najbardziej pragmatyczne podejście do karania zakłada, że celem kary jest ograniczanie przestępczości (tak uważa m.in. Jeremy Bentham). Postulat ograniczania przestępczości jest oczywiście uzasadniony kosztami, jakie przestępczość generuje.

Przestępczość jest zjawiskiem masowym, nieograniczonym do wąskich grup na marginesie społecznym. Badania, polegające na ankietowaniu populacji pod kątem bycia ofiarą przestępstw, pokazują, że co czwarty Polak co roku pada ofiarą jednego z 11 przestępstw, o które pytają ankieterzy (patrz „Atlas przestępczości w Polsce 3”, 2003, red. A. Siemaszko). Nie jest to cecha charakterystyczna tylko dla Polski, albowiem wszędzie na świecie przestępczość jest zjawiskiem powszechnym, aczkolwiek są kraje mniej i bardziej niebezpieczne. W świetle omawianych badań np. USA są krajem bezpieczniejszym niż Polska, co może być dla wielu zaskoczeniem.

Społeczne koszty przestępczości

Jako zjawisko masowe przestępczość wywiera oczywiście istotny negatywny wpływ na dobrobyt społeczny. Ludzie, nie chcąc stać się ofiarami przestępstw, ograniczają swoją aktywność (np. ograniczają wyjścia z domu), ponoszą koszty dodatkowych zabezpieczeń (np. kupują zamki antywłamaniowe lub wracają taksówką, a nie autobusem nocnym), nabywają polisy ubezpieczeniowe itd. Co więcej, ci którzy mieli nieszczęście stać się ofiarą przestępstwa, ponoszą dotkliwe koszty bólu, cierpienia i obniżonej jakości życia przez wiele lat. Kiedy mówię tutaj o społecznych kosztach przestępczości, mam na myśli zarówno koszty ponoszone przez aktualne ofiary przestępstw, jak i koszty ponoszone przez ofiary potencjalne, które starają się uniknąć bycia ofiarą. Dla lepszego zobrazowania, koszty przestępczości można podzielić np. w następujący sposób (Mark A. Cohen „Zrównoważyć korzyści i koszty” w „Rz”, 27 września 2002 r.):

  • koszty wiktymizacji (straty, jakie poniosła ofiara: ból, cierpienie, obniżona jakość życia),
  • wydatki na zapobieganie przestępczości ponoszone przez jednostki (np. drzwi antywłamaniowe),
  • unikanie pewnych zachowań (np. wieczornych spacerów po mieście),
  • trwałe negatywne efekty dotyczące jednostek (np. uczucie strachu),
  • trwałe negatywne efekty wywierane na społeczność lokalną (np. odpływ zamożniejszej grupy społeczności),
  • zjawisko nadmiernego odstraszania (co powoduje, że jednostki nie podejmują działań społecznie korzystnych, ze względu na obawę zostania potraktowanymi jako przestępcy).

    Do kosztów przestępczości per se należy dodać jeszcze koszty związane z działaniami mającymi przestępczości zapobiegać. Są to m.in.:

  • koszty utrzymywania policji,
  • koszty publicznych programów prewencyjnych,
  • koszty utrzymywania wymiaru sprawiedliwości, w tym więzień,
  • koszty ponoszone przez więźniów, a związane z utratą wolności (np. obniżone zarobki w przyszłości).

    Na ogólny koszt przestępczości składają się więc zarówno koszty przestępczości jako takiej, jak i wydatków ponoszonych na zapobieganie przestępczości. Gdybyśmy bowiem żyli w idealnym świecie bez przestępstw, nie byłaby ich ofiar, ale i policjantów, prokuratorów, sądów i adwokatów w sprawach karnych oraz więzień. Wszystkie te wydatki są czystym społecznym kosztem istnienia zjawiska przestępczości i w idealnym świecie nie powinny występować.

    Skuteczne przeciwdziałanie

    Nie żyjemy jednak w idealnym świecie, a celem racjonalnej polityki karnej powinna być minimalizacja społecznych kosztów przestępczości, to jest minimalizacja sumy kosztów przestępczości jako takiej oraz wydatków ponoszonych na jej zwalczanie.

    Koszty przestępczości w ujęciu bezwzględnym są szacowane na 6 – 12 proc. produktu krajowego brutto rocznie, co pokazuje skalę obciążeń, jakie społeczeństwa ponoszą na skutek istnienia tego zjawiska. Celem racjonalnej polityki nie jest jednak całkowita eliminacja zjawiska przestępczości, bez względu na koszty takich działań. Z uwagi bowiem na to, że stracone ze społecznego punktu widzenia są zarówno wydatki na policję, jak i koszty zniszczonego mienia, działania przeciwdziałające przestępczości, np. zatrudnianie policjantów czy budowa więzień, warto podejmować tylko wtedy, gdy jest to uzasadnione korzyściami, tj. odpowiednią redukcją przestępczości.

    Przy projektowaniu i stosowaniu kar należy zawsze zadawać sobie pytanie o ich skuteczność, czyli efekty, jakie przynoszą. Dopiero porównanie efektów kar z kosztami ich nakładania pozwoli stwierdzić, czy rozsądne jest ich stosowanie. Ponadto, jako że budżet wymiaru sprawiedliwości jest ograniczony (jak każdy budżet zresztą), należy wybierać takie metody przeciwdziałania przestępczości, które przynoszą najlepsze efekty. Poprzez wybór najskuteczniejszych metod, jesteśmy w stanie osiągnąć największe ograniczenie przestępczości przy danym ograniczeniu budżetowym. Społeczeństwa pragmatyczne, takie jak społeczeństwo USA, od dawna starają się oszacować efekty podejmowanych działań w zakresie przeciwdziałania przestępczości.

    Przy stosowaniu metod resocjalizacyjnych istotna jest np. odpowiedź nie na pytanie, czy działanie takie przyniosło efekt, ale czy koszty tego działania są niższe niż wartość osiąganych efektów. Przegląd stosowanych metod resocjalizacyjnych dokonany na zlecenie Kongresu USA wykazał bardzo ograniczoną efektywność takich działań, z wyjątkiem może leczenia z uzależnień (oczywiście gdy osoby uzależnione były tym zainteresowane, leczenie przymusowe bowiem nie przynosi efektu). Wiara w możliwości resocjalizacyjne zresztą gwałtownie opadła w ostatnich latach, a większy nacisk jest znowu kładziony na izolację oraz odstraszanie sprawców.

    Więzienie jednak się opłaca

    Kara więzienia często jest uzasadniana względami resocjalizacyjnymi. Jednakże jest to błędne uzasadnienie, jako że nie ma dowodów na faktycznie dokonywaną resocjalizację w więzieniach. Raczej przeciwnie, więzienia zmieniają ludzi na gorszych, a nie lepszych. Jest to niewątpliwa ich wada, która w połączeniu z kosztami takiej kary każe szukać innych rozwiązań. Kara więzienia ma jednak również wielu zalet. Przede wszystkim właściwie wykonywana izoluje przestępcę od społeczeństwa, co oznacza uniemożliwienie popełniania kolejnych przestępstw. Po drugie, dolegliwość, jaką kara więzienia nakłada na sprawcę, jest często niemożliwa do osiągnięcia w inny sposób – stosowanie więc kar więzienia jest skutecznym środkiem odstraszającym.

    Oba efekty powodują oczywiście obniżenie przestępczości. W warunkach amerykańskich, pomimo wysokiego odsetka więźniów w społeczeństwie, badania wykazały skuteczność kary więzienia, co oznacza, że koszty jej wymiaru ciągle są niższe od korzyści wynikających z obniżenia przestępczości. Krytykowanie więc znacznego wzrostu liczby więźniów w USA, jaki miał miejsce w ostatnich latach, jest nieuzasadnione – stosowanie tej kary bowiem daje większe korzyści niż koszty. Od lat 70., kiedy podejście ekonomiczne w prawie karnym zaczęło odgrywać znaczną rolę, w USA notowany jest spadek przestępczości. Polska na razie może tylko pomarzyć o spadku przestępczości, chociaż nie ma przecież uzasadnienia dla jej ciągłego wzrostu.

    Oczywiście kara więzienia jest tylko jednym z całej gamy środków, jakie można zastosować. Ekonomiczne podejście do przestępczości nie faworyzuje żadnej z kar a priori, każe jednak poszukiwać metod najefektywniejszych. Racjonalna polityka karna nie obędzie się więc bez szacunków zarówno kosztów przestępczości, jak i efektywności podejmowanych działań. Należy wyrazić żal, że w warunkach polskich, jak dotychczas, tego typu szacunków brak. Bez naukowych podstaw podejmowane działania w tym zakresie będą bardziej wynikiem działania poszczególnych grup nacisku niż działaniem w interesie publicznym. Co więcej, sama nauka prawa karnego nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania o właściwą politykę karną, ponieważ nie dysponuje odpowiednim aparatem naukowym. Racjonalna polityka karna wymaga zaangażowania naukowców z wielu dziedzin, a przede wszystkim ekonomistów. Tylko wtedy płacone przez społeczeństwo podatki rzeczywiście zostaną efektywnie wykorzystane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *