Mecenas wodzi na manowce, „Rzeczpospolita”, 20.07.2007

By | 20 lipca 2007

Monopoliści zawsze płaczą

Mecenas wodzi na manowce

Czytając wstęp do artykułu mec. Pocieja poświęcony funkcjonowaniu sądów 24-godzinnych miałem nadzieję, że Pan mecenas okaże się większym specjalistą chociaż w zakresie wynagrodzeń adwokatów, bo temu przede wszystkim poświęcony był jego tekst. Nadzieja ta okazała się niestety złudna, i zarówno w swojej ocenie sądów 24-godzinnych jak i opisie proponowanych zasad regulacji wynagrodzeń adwokatów mecenas Pociej wodzi czytelników na manowce.

Sądy 24-godzinne

Sądy 24-godzinne rozpatrują sprawy proste dowodowo o przestępstwa zagrożone niewysoką karą. Trudno się dziwić, że wśród tych spraw wiele jest spraw nietrzeźwych kierowców, niemniej sądy dość często rozpoznają także sprawy o złamanie zakazu sądowego, o znieważenie funkcjonariusza, kradzieże czy niszczenia mienia. Nie jest także prawdą, że „cała machina kręci się dla kilkunastu osób dziennie”.

Przeciwnie, od wprowadzenia w życie sądów 24 godzinnych do końca czerwca osądzonych przed sądami 24-godzinnymi zostało 19 424 osób, co pozwala szacować, że w skali roku w tym trybie osądzanych będzie ok. 10% wszystkich spraw. W sprawach prowadzonych w tym trybie, niewiele jest składanych apelacji, rzadko kiedy także sprawy tego typu przekazywane są zwracane prokuratorowi. Wstępne dane potwierdzają więc, że postępowanie to toczy się szybko i pozwala na skuteczne załatwienie spraw drobnych. Nie wiem natomiast skąd mecenasowi Pociejowi przyszedł do głowy koncept, że koszt osądzenia jednego człowieka w tym systemie wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych. Aczkolwiek nie dysponujemy w tej chwili dokładnymi wyliczeniami, to wydaje się, że najpoważniejszym składnikiem kosztów tego trybu jest akurat to o czym mec. Pociej nie napisał, czyli wynagrodzenie dla adwokatów za obronę z urzędu w kwocie 360 zł. Wprowadzając tryb przyspieszony, postrzegaliśmy obowiązkowy udział obrońcy jako wskazany ze względów gwarancyjnych dla oskarżonego, choć i tak byliśmy wtedy krytykowani za rzekome naruszanie prawa do obrony. Okazało się, że te same osoby, które wówczas podnosiły kwestię naruszenia prawa do obrony, narzekają teraz na fakt, że obrona taka kosztuje i kwestionują zasadność udziału obrońcy z urzędu w takim postępowaniu. W projektowanych zmianach kodeksu postępowania karnego, zaproponujemy możliwość rezygnacji przez oskarżonego z takiego obrońcy, tak aby zachowując gwarancje procesowe nie generować kosztów, które można uznać za zbędne.

Wynagrodzenie adwokatów

Przechodząc jednak do meritum sprawy, czyli regulacji zasad wynagradzania adwokatów, to należy przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, czemu stawki adwokatów w ogóle powinny podlegać regulacji. Ostatecznie, to wolny rynek powinien kształtować cenę usług, w tym cenę usług prawniczych.

Nie istnieje jednak obecnie wolny rynek usług prawniczych, a to właśnie dzięki wieloletnim staraniom samorządu adwokackiego. Nie może być bowiem mowa o wolnym rynku, kiedy dostęp do zawodu był przez wiele lat ograniczany w sposób ilościowy, a na aplikacje dostawali się przede wszystkim krewni samych adwokatów (dopiero od niedawna egzaminy dają równe szanse wszystkim chętnym). Nie ma mowy o wolnym rynku, kiedy konkurencja, a zwłaszcza konkurencja cenowa, postrzegana jest jako nielojalność wobec kolegów i zagrożona karą dyscyplinarną wykluczenia z zawodu. Trudno mówić o konkurencji, kiedy na świadczone usługi obowiązują stawki minimalne, kiedy nie można reklamować swoich usług oraz nie można umówić się na prowizję od sukcesu. Wreszcie, niektórych czynności klient nie może dokonać sam, lecz wyłącznie przez adwokata (tzw. przymus adwokacki). Wszystkie powyższe ograniczenia obowiązują obecnie w Polsce i nie pozwalają mówić o wolnym rynku usług prawniczych.

Skarga mec. Pocieja na pomysł regulacji wynagrodzeń adwokatów ma w tym świetle taki sam walor jak skargi monopolistów telekomunikacyjnych na kolejne działania regulatora rynku, zmuszające do obniżania cen. Zresztą, odwoływanie się do swobody działalności gospodarczej i zasad wolnego rynku traktowane jest przez adwokatów w sposób wyjątkowo instrumentalny. Kiedy Trybunał Konstytucyjny rozpatrywał (i w dużym stopniu niestety zakwestionował) zmiany w zakresie otwarcia korporacji adwokackiej, adwokaci podnosili, że są zawodem szczególnym, który musi być regulowany w imię zaufania publicznego. Kiedy jednak przychodzi do kwestii wynagrodzenia, to nagle okazuje się, że regulacje są absolutnie zbędne, bo o tym akurat ma decydować rynek.

Problem monopolistycznej pozycji adwokatów narastał przez ostatnie lata, co wiązało się z malejącą dostępnością do usług prawniczych. Weźmy za przykład sprawy karne: o ile w roku 1990 było 6902 adwokatów a spraw karnych toczyło się w sądach I instancji niecałe 180 tys., to w roku 2005 liczba adwokatów wynosiła 7933 (wzrost o niecałe 15%), natomiast spraw karnych było już blisko 770 tys. (wzrost o 330%). O ile na statystycznego adwokata przydało więc w roku 1990 około 25 spraw karnych, o tyle w roku 2005 było ich niemal czterokrotnie więcej. W rezultacie, dramatycznie zmalał odsetek spraw karnych w których oskarżony ma obrońcę. Trudno zakładać, że ludzie masowo zniechęcili się do korzystania z pomocy obrońcy w procesie karnym – pokazane zjawisko wskazuje po prostu na to, że obecnie znacznie trudniej jest znaleźć adwokata, który będzie chętny do obrony w sprawie karnej.

Podobnie rzecz wygląda w odniesieniu do innych kategorii spraw i to nawet przy uwzględnieniu znacznie liczniejszej korporacji radców prawnych (którzy mogą występować w imieniu klientów w sprawach innych niż karne i rodzinne). Poprzez wieloletni proceder blokowania dostępu do zawodu, samorządy zawodowe zarówno adwokatów jak i radców prawnych doprowadziły do utworzenia kosztownego dla społeczeństwa monopolu na świadczenie usług prawniczych, który to monopol pozwala na pobieranie słonych wynagrodzeń, w teorii ekonomii zwanych rentą monopolistyczną, to jest wynagrodzeń wyższych niż cena usługi, jaka ukształtowałaby się na rynku, gdyby był on wolny. Ograniczenie wysokości wynagrodzeń pozbawi adwokatów możliwości czerpania tej renty, ale będzie bez szkody dla dostępności ich usług, natomiast z korzyścią dla społeczeństwa, nie tylko dlatego że pieniądze te pozostaną w kieszeniach klientów, ale i dlatego, że umożliwią korzystanie z usług profesjonalnego pełnomocnika osobom, które są obecnie zbyt zamożne żeby mieć prawo na podstawie prawa ubogich do przyznania pełnomocnika z urzędu, ale zbyt biedne, aby pokryć te koszty z własnych dochodów (przy okazji warto zwrócić uwagę, że wbrew twierdzeniom mec. Pocieja, ustawa o pomocy prawnej z urzędu została przez Ministerstwo przygotowana i skierowana jakiś czas temu do Parlamentu). Dostęp do usług prawniczych jest tym ważniejszy, że korzystanie przez obywateli z przysługujących im praw staje się fikcją, jeżeli praw tych nie można wyegzekwować na drodze sądowej – a w tym celu, nieodzowna jest bardzo często pomoc prawnika.

Ograniczanie dostępu do zawodu jest niestety specyfiką polską. Duże kraje europejskie mają znacznie większą liczbę kwalifikowanych prawników niż nasz kraj. W przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców, w Niemczech adwokatów jest dwa razy więcej, w Anglii i Walii niemal trzy razy więcej, we Włoszech ponad trzy razy więcej, a w Hiszpanii blisko cztery razy więcej. A nawet i w tych krajach, gdzie konkurencja pomiędzy prawnikami jest znacznie większa, bo ich liczba dostosowana jest do rozmiaru obrotu prawnego, spotyka się regulacje dotyczące wynagrodzeń adwokatów: i tak np. w Niemczech odejście od ustalonego prawem taryfy wynagrodzeń jest możliwe tylko poprzez umowę pisemną z klientem, a i tak może być takie wynagrodzenie kwestionowane przed sądem jako wygórowane a adwokat musi wskazać na okoliczności uzasadniające odejście od stawek zalecanych. Podobnie jest we Włoszech, gdzie urzędowa taryfa ustala stawki maksymalne, a wyjście ponad nie jest możliwe wyłącznie w wyjątkowych sytuacjach.

Projektowane rozporządzenie w sprawie wynagrodzeń adwokatów ma na razie charakter wstępny, a zaproponowane stawki oparte zostały na przyjęciu ogólnej zasady, że stawka maksymalna nie może przekroczyć trzykrotności obecnie obowiązującej stawki minimalnej. Jednocześnie, projekt rozporządzenia znosi stawki minimalne jako sprzeczne z podstawowymi zasadami konkurencji na rynku. Wbrew twierdzeniom mec. Pocieja, rozporządzenie nie narzuca tej samej stawki adwokatom w Warszawie i Nowym Sączu, gdyż proponowane stawki mają wyłącznie charakter maksymalny, nie ma natomiast przeszkód aby prawnicy pobierali opłaty niższe. Ostateczny kształt rozporządzenia zależeć będzie od przedstawianej argumentacji, w tym i pochodzącej od samych adwokatów. Do dyskusji na przykład jest kwestia wyłączenia spod zasięgu rozporządzenia spraw gospodarczych, jak również i wysokość samych stawek za poszczególne czynności. Nie ma przeszkód, żeby i mecenas Pociej do tej merytorycznej dyskusji się włączył, aczkolwiek w tym celu będzie musiał niestety napisać nowy artykuł.

Jedna kwestia nie podlega jednak dyskusji, a mianowicie to, że nie można dalej tolerować monopolu samorządu zawodowego, który poprzez utrzymywanie sztucznych barier dostępu do zawodu, doprowadził do zawyżenia cen na usługi, z których społeczeństwo musi często korzystać. Regulacja wynagrodzeń adwokatów nie jest jedynym środkiem prowadzącym do zwiększenia dostępności usług prawniczych. Przygotowywana jest bowiem zarówno ustawa o licencjonowanych doradcach prawnych jak i dalsze ułatwienie dostępu do zawodu adwokata osobom, które mają wysokie kwalifikacje oraz odpowiednią praktykę. Łącznie, działania te pozwolą na zapewnienie obywatelom dostępu do usług prawniczych, a w konsekwencji również na dochodzenie swoich praw, co bez pomocy prawnika jest często niemożliwe.

 

Autor jest doradcą Ministra Sprawiedliwości

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *