Odwrót od nieskutecznej polityki, „Rzeczpospolita”, 25.04.2001

By | 25 kwietnia 2001

„Rzeczpospolita”, 25.04.2001

W stosunku do przestępców potrzebne jest zaostrzenie kursu i odwrót od postawy przyzwolenia

Odwrót od nieskutecznej polityki

JACEK CZABAŃSKI

Ujawnienie faktu, że były prezydent ułaskawił kilku gangsterów, wywołało dyskusję o zasadności takiej prerogatywy prezydenta. Można jednak pokusić się o postawienie szerszego pytania, które dotyka nie tylko sprawy ułaskawień, ale sprawowania wymiaru sprawiedliwości w ogóle. Brzmi ono: jaka jest rola społeczeństwa w karaniu przestępców?

Śledząc dyskusje, na przykład na temat ułaskawień i reformy prawa karnego, można odnieść wrażenie, że społeczeństwo nie występuje jako suweren, lecz jako przedmiot procedur wymyślanych w zaciszu gabinetów. Prezydent nie przedstawił motywów, jakimi kierował się, ułaskawiając członków mafii, bo nie musi. Odpowiedzialność przed społeczeństwem (czyli odpowiedzialność polityczna) nie ma w tym przypadku zastosowania. Odmowa publicznego tłumaczenia się z motywów i skutków swej działalności zdarza się w wielu instytucjach. Prawie nikt z odpowiedzialnych za funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości nie poczuwa się do wyjaśnienia, jak to było możliwe, że w kilku miastach sędziowie wchodzili w zażyłość z przestępcami, przy co najmniej milczącej akceptacji środowiska. Nikt nie wytłumaczył publicznie, dlaczego uważa, że pozostawienie w zawodzie sędziego, który kiedyś wysługiwał się PZPR, służy dzisiejszemu społeczeństwu. Niestety, za często ludzie na odpowiedzialnych stanowiskach zasłaniają się procedurami, żeby uchylić się od uzasadnienia swojego stanowiska.

Nie ufamy sądom

Skutek jest łatwy do przewidzenia: obniżanie się zaufania do sądów. Zaledwie 20 procent ocen pozytywnych (według CBOS) pracy sądów powinno być alarmującym sygnałem. Instytucja, którą społeczeństwo powołało do życia i nadało jej zasady działania, nie może funkcjonować przy tak niskim poziomie zaufania. Ciekawe zresztą, że sądownictwo zaczęło mieć więcej ocen negatywnych od pozytywnych od połowy roku 1997, czyli od ukończenia prac nad nowym kodeksem karnym (został uchwalony 2 sierpnia 1997, miał wejść w życie 1 stycznia 1998, ostatecznie termin przesunięto na 1 września 1998 roku). Być może więc uchwalenie prawa karnego, które znacząco rozminęło się z oczekiwaniami społecznymi, pogłębiło jeszcze negatywną ocenę sądów. To, że 90 procent Polaków (według PBS) popiera zaostrzenie prawa karnego, jest wyraźnym sygnałem konieczności zmian. W takim świetle tezy obrońców obowiązującego prawa, że kodeks jest dobry, ale złe jest społeczeństwo, nie sposób poważnie brać pod uwagę.

 Społeczeństwo nie pisze prawa karnego, udział specjalistów jest konieczny na każdym etapie prac nad ustawami, lecz drastyczne rozmijanie się z oczekiwaniami społecznymi jest zbyt niebezpieczne dla funkcjonowania państwa, by mogło być tolerowane. Sądy nie powinny ulegać naciskowi społecznemu w konkretnych postępowaniach. Nacisk na zmianę całego prawa musi być wzięty pod uwagę.

 Nastroje społeczne są związane ze zjawiskami rzeczywiście zachodzącymi w wymiarze sprawiedliwości. Wiadomo z międzynarodowych badań wiktymizacyjnych, że w Polsce zagrożenie przestępczością jest nie niższe niż w Europie Zachodniej (oraz USA), a pod niektórymi względami (na przykład w rozbojach) jesteśmy liderem w rankingu przestępczości. Ze statystyk sądowych wynika, że orzekane wyroki są coraz łagodniejsze: zwiększa się zakres stosowania warunkowego zawieszenia wykonania kary i coraz krótsze są kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Wiadomo też na podstawie statystyki penitencjarnej, że przeciętny więzień coraz krócej siedzi za kratkami. To są podstawowe fakty, które leżą u podłoża społecznego niezadowolenia z wymiaru sprawiedliwości.

 Nie ma jasnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego orzecznictwo sądowe zostało złagodzone w latach dziewięćdziesiątych. Oczywiście nowy kodeks karny przyczynił się do tego, ale i w okresie obowiązywania kodeksu z 1969 roku sądy stopniowo łagodziły wyroki. Prawdopodobnie sędziowie kierowali się modą, środowiskowym nastawieniem, które kazało liberalnie traktować sprawców przestępstw – wbrew społecznym oczekiwaniom.

Może jednak sądy wiedziały, co robią? Może łagodniejsze traktowanie przestępców przynosi dobre rezultaty? Otóż ta polityka karna nie przyniosła efektów. Mimo że w Europie Zachodniej przestępczość spada, w Polsce badania wiktymizacyjne pokazują stabilizację na wysokim niejednokrotnie poziomie, a statystyki policji pokazują gwałtowny wzrost przestępczości.

Nieuchronność kary to też kara

Źródłem sukcesu polityki karnej na Zachodzie jest przede wszystkim zaostrzenie kursu i odwrót od postawy przyzwolenia. Wydaje się, że szczególnie istotne jest odrzucenie obrazu przestępcy jako jednostki działającej nieracjonalnie, mającej zaćmiony umysł, popełniającego przestępstwa niejako przypadkowo, pod wpływem nagłych impulsów lub warunków środowiskowych. Jeśli przyjąć bowiem, że ludzie popełniają przestępstwa w sposób niejako losowy lub z powodów przez siebie niezawinionych, to oczywiście kara ma sens wielce ograniczony, a lepiej zastosować środki lecznicze lub quasi-lecznicze, jak resocjalizacja.

Ostatnio przyjmuje się raczej model racjonalnego przestępcy, który kalkuluje zyski i straty wynikające z wejścia na drogę przestępstwa. Model ten zaproponował w latach siedemdziesiątych późniejszy laureat Nagrody Nobla, profesor Gary Becker. Ponieważ przestępca, jak każdy, jest homo oeconnomicus, wykazuje wrażliwość na zmiany kosztów lub zysków przestępczej działalności, tak jak konsumenci są wrażliwi na zmiany cen na rynku. Jeśli tak, to metodą ograniczenia przestępczości jest zwiększenie kosztów ponoszonych przez przestępców: lepsza wykrywalność, surowe i nieuchronne kary. Stąd biorą się pomysły przepisów typu „trzy razy i już cię nie ma” (obowiązek orzeczenia dożywocia za trzecie poważne przestępstwo) czy znaczne ograniczanie warunkowych zwolnień. Jak uważają kryminolodzy, poniżej 10 procent wszystkich przestępstw jest przedmiotem postępowania sądowego. Przy rzadkim stosowaniu kary bezwzględnego pozbawienia wolności (obecnie w Polsce około 15 procent wyroków) przestępcy naprawdę mogą czuć się bezkarni.

Karanie mniej kosztuje niż bezkarność

Związane z surową polityką karną koszty należy ograniczać, m.in. przez prewencję oraz upowszechnienie tańszych postępowań mediacyjnych, jednak nie należy szafować bez umiaru argumentem o kolosalnych kosztach więziennictwa. Wszystkie do tej pory analizy społecznych korzyści z zamykania przestępców (w USA i Wielkiej Brytanii) dowodzą, że lepiej zamykać przestępców, niż ponosić koszty ich działania. A koszty te to nie tylko wartość skradzionego mienia, lecz przede wszystkim koszty utraconego zdrowia i długotrwałego stresu ofiar oraz spadek jakości życia – o czym może przekonać się każdy obywatel, wychodząc na ulicę. Ważne są nie tylko przestępstwa pospolite, jak kradzieże, ale i te rzadsze, brutalniejsze. Według szacunków przestępczość brutalna stanowi mniejszą część przestępczości w ogóle, ale przyczynia połowy kosztów ponoszonych przez społeczeństwo. To z kolei oznacza, że koncentracja represji prawnej na przestępstwach brutalnych ma duży sens.

 Zmiany polityki karnej są dwutorowe. Z jednej strony nowelizacja prawa karnego ma zaostrzyć odpowiedzialność sprawców, również na drodze ograniczenia swobody sędziowskiej przy wymierzeniu kary. Z drugiej strony zaś polityka ministra zmienia nastawienie sądów do sprawców czynów, zwłaszcza brutalnych, przez zdecydowane zaostrzenie żądań prokuratury.

Można zauważyć już pewne efekty tych działań: zahamowana została tendencja łagodzenia wyroków, prokuratorzy zaskarżają więcej orzeczeń, przestępcy spędzają w więzieniu więcej czasu.

Najważniejszy jest jednak odwrót od nieskutecznej polityki ostatnich dziesięciu lat i zwrócenie głosu społeczeństwu. Lepszy jest bowiem model amerykański, w którym sędzia nie dostał nominacji na stanowisko federalne, ponieważ orzekał za łagodnie, niż model belgijski, w którym pedofil Detroux był w gruncie rzeczy przez prawo ochraniany, a nie ścigany.

Autor jest asystentem ministra sprawiedliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *